Wale nie z powodu pieskiej pogody i niskich temperatur. Mam to szczęście podziwiać jeszcze wschód Słońca nad Wisła w drodze do pracy :)... Znienawidzony gwóźdź programu to dziecięce choroby :/
Mam dwoje cudownych przedszkolaków ale już większą połowę miesiąca przesiedziały w domu. Ostatnio trawiło nas wybitnie zjadliwe zapalenie ucha. Jestem bliska fiksacji, bo ileż można!
Na szczęście wyszliśmy już na prostą :) Dziś, po raz pierwszy od tak dawna, cieszyłam się, że jest poniedziałek i mogę śmignąć do pracy!
Niestety w ferworze walki z wirusami zabrakło mi siły na haft czy szydełkowanie. Och! chęci było duuużo tylko co to za robota jak zasypiasz nad tamborkiem i potem pruć trzeba :D
A jednak powolutku do przodu ;) Jestem bardzo zadowolona z mojego nowego tamborka (18,5 cm), który okazał się bardzo poręczny i bardzo dobrze ujarzmia tkaninę.
Jak to niektórzy mówią "każda okazja jest dobra" więc jak miałam szansę na chwilkę się wyrwać pognałam ... gdzie? - do pasmanterii !
I znów nakupowałam bzdetów, które mam nadzieję wykorzystać w niedalekiej przyszłości :D
Są to głównie przecenione resztki koronek i wstążek. Najbardziej podobają mi się guziki.
-.-*